Witam Wszystkich!
Blog ten powstaje poniekąd w oczekiwaniu na uruchomienie mojej domeny zajmującej się profesjonalnie tematem biżuterii, a dokładniej dostarczaniem porad i informacji na jej temat laikom.
W Polsce istnieje wielki niedobór wiedzy na temat tego co warto kupić i jak to zrobić. Panowie kupują złote pierścionki zaręczynowe w cenie 2-3 tysięcy, które w wielu wypadkach nie są warte nawet 1 tysiąca. Fakt, że płacą za znane nazwy reklamowanych, „renomowanych” firm ale czy rzeczywiście jest to warte swej ceny?
Pierścionki są tu tylko wierzchołkiem góry lodowej. Jakość wykonania pozostawia również wiele do życzenia. Ileż to razy naprawiałam koleżankom bransoletki, broszki czy inne akcesoria, nabyte 2-3 dni wcześniej w markowym sklepie jubilerskim? Nie zliczę. Ostatnio przyszła do mnie chrzestna mama mojego dziecka i położyła mi przed nosem piękną bransoletkę (nazwy producenta nie podam,by uniknąć ewentualnej krypto-reklamy czy antyreklamy), którą dostała od koleżanki. Bransoletka kosztowała ok. 200 zł i była noszona przez nią zaledwie przez 2 dni. Niestety, producent nie pomyślał ani o łańcuszku zabezpieczającym przez spadaniem (a to kosztuje parę groszy) ani o porządnym wykonaniu zapięcia, które to rozpinało się nagminnie.
I co? Czy ta bransoletka warta była swojej ceny? Chyba nie za bardzo...
A to jest powszechne na polskim rynku. Kamienie hodowlane, modyfikowane przedstawiane jako naturalne - to nasza codzienność.
A kto z nas wie, że diamenty występują we wszystkich kolorach tęczy? Kto wie, że „brylant” to określenie na jeden ze sposobów szlifowania diamentu, a nie na wszystkie diamenty? (Fakt, że zdarzają się wyjątki, takie jak ja, które zostały uświadomione za młodu przez babcie, ale są one nieliczne). A kto jest świadom (poza profesjonalistami) na jakiej podstawie wycenia się diamenty i inne kamienie szlachetne?
Tu muszę zauważyć chwalebny pierwszy krok wykonany ostatnio przez "Twój Styl" przy współpracy z Apart-em. Mowa tu o ich kalendarzyku na 2009 rok. Zawiera on dość skąpe i powierzchowne informacje na temat podstaw określania jakości diamentów. 4C to jedynie wierzchołek góry lodowej, a podany przez nich opis jest wielce skrótowy, być może w związku z ograniczeniami spowodowanymi rozmiarami i zamysłem całej publikacji. Chwała im jednak za podjętą próbę (lecz nie za jakość).
W przypadku pytań proszę kierować je na info@seriku.eu, lub wykazać się odrobiną cierpliwości i poczekać na otwarcie mojej witryny (oby kochany grafik wyrobił się do Nowego Roku ;-) )
Chcę również tym blogiem podziękować następującym osobom i instytucjom:
1. Mojej babci za wprowadzenie mnie w świat pięknej starej biżuterii.
2. Dia-Monde Corp. (nie jestem co prawda upoważniona do wyrażania się na temat rzetelności tej firmy) - za współpracę z nimi i wykłady prowadzone dla ich inwestorów, które otworzyły mi oczy na wiele spraw wymagających zmiany w jubilerstwie polskim, kulturze nabywania biżuterii i wiedzy dostępnej dla wszystkich.
3. Inwestorom Dia-Monde Corp. za uświadomienie mi, iż moja wiedza może się przydać innym.
4. Urszuli Jędrusińskiej z Orlego Gniazda w Hucisku (www.orlegniazdo.pl) za serce i pomoc oraz wiele małych i wielkich rzeczy, jakie zrobiła...dzięki Ulu!
5. Mojej teściowej (hrabinie z krwi i kości) za utrwalenie i usystematyzowanie pewnego zasobu wiedzy otrzymanego wcześniej od babci.
6. Elenie Rozbickiej za wsparcie i bycie egzaminatorem GIA na czas moich testów.
7. Na końcu mojemu mężowi (za motywowanie), synowi (za przeszkadzanie), Michałowi Śliwińskiemu (www.nozbe.com; www.buysculpture.com ....a tu długa lista za co).
środa, 3 grudnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz